Ucieczka z Nowego Jorku

A tak naprawdę nie ucieczka co przesiadka i nie z Nowego Jorku, co z Wordpressa.

Na samym początku gdy zakładałem tego bloga, postawiłem go na własnym mini rozwiązaniu. Przyjemne to było - nie tylko fajnie się pisało kod takiego narzędzia, ale i od strony użytkowania wspominam tamten twór całkiem miło. Może nie miał tylu możliwości jak gotowe rozwiązania, ale to co potrzebowałem było na miejscu. A i było całkiem bezpieczne, bo gdy kumpel zajmujący się na co dzień bezpieczeństwem na poją prośbę zajrzał w źródło, stwierdził, ze w zasadzie mało kto się w tym połapie.

Kolejnym wyborem był Wordpress. Umyślnie wybrany, bo dzięki temu mogłem przy okazji użytkowania trochę poeksperymentować i pobawić się tym narzędziem.

Niestety - jeżeli dla osób nie technicznych i blogów o zabarwieniu “wszelakim” Wordpress pasuje całkiem fajnie (szczególnie wraz z najlepszą rzeczą jaką wymyślił człowiek czyli ACF), tak dla wpisów bardziej technicznych już tak średnio.

Zazwyczaj każdy post tutaj pisałem poza przeglądarką, a następnie wklejałem całość do Wordpressowego edytorka. Dzięki temu pisało mi się o wiele przyjemniej, a i wszystkie wpisy mogłem trzymać np. w Dropboxie. Nie jest to niestety najprzyjemniejsze rozwiązanie - szczególnie gdy trzeba poprawić literówkę.

No i tak robiłem. Do czasu. Autorzy Wordpressa - Automattic - pragnąc wyrwać się z marazmu braku zmian w Wordpressie wprowadzili nowy edytor - Gutenberg. Początkowo jako dodatkową wtyczkę do przetestowania, a potem wprowadzając ją na sztywno do kolejnej aktualizacji wordpressa.

Ale czy dobrze to rozegrali?

W moim odczuciu trochę średnio. Jasne - jak masz produkt, którego używają tylko twoi znajomi - rób sobie co chcesz. Najwyżej się na ciebie obrażą i wyślą ci smsy z pogróżkami. Ale jeżeli masz produkt, którego używa bagatela > 30% internetu, a i od którego zależy nie jeden biznes, czy może nawet “być-nie-być” - wtedy niesłuchanie głosu użytkowników (a takim są też oceny) a i eksperymentowanie na żywym organiźmie nie jest za dobrym podejściem (1). Nie dało się jakoś mocniej pociągnąć z tą wtyczką? A może ten pressing był konieczny by przyśpieszyć prace nad tym narzędziem? https://wptavern.com/wp-content/uploads/2019/05/EPISODE-351-Results-of-The-Gutenberg-Accessibility-Audit.mp3 Polecam przy okazji posłuchać podcastu ze strony https://wptavern.com/wp-content/uploads/2019/05/EPISODE-351-Results-of-The-Gutenberg-Accessibility-Audit.mp3 - szczególnie fragmenty z 15:20 i głównie 1:06:00, bo traktuje o ciekawych problemach z UX ogólnie. Ogólnie bardzo miły podcast, w którym można usłyszeć ciekawą dyskusję o dzisiejszych problemach we frontendzie (a zdaje się, że problemy z Gutenberg jest ich dzieckiem).

Mogę sobie wyobrazić tysiące przypadków, gdzie klienci mieli na swoich stronach spersonalizowane dodatki dostosowanych do klasycznych edytorów. Wraz z Gutenbergiem mogą one przestać działać. I co wtedy ma zrobić taka mała firma developerska? Idealnie by było gdyby wszystkie takie rozwiązania działały zarówno w starszym jak i nowym edytorze. No ale my w idealnym świecie nie żyjemy. Podobna sytuacja zresztą ostatnimi czasy pojawiała. Dla przykładu Google zmieniło politykę odnośnie Google Maps, co wprowadziło niemałe zamieszanie i jestem pewien, że mocno zabolało sporo firm i developerów (np. https://snazzymaps.com/, 2, 3).

Niestety w przypadku tego bloga Gutenberg tylko utrudnił mi pracę, ponieważ po wklejeniu wpisu do nowego edytora, ten zmienia kod moich wpisów usuwając z nich dość ważne dla mnie atrybuty. Niby jest specjalny blok, który działa podobnie do poprzedniego edytora, ale to wygląda jak obchodzenie na około problemu.

I znowu wracamy do często powtarzanej mantry - odpowiednie narzędzie do odpowiedniej roboty.

 

No więc trzeba było poszukać czegoś innego. Jeckyl, Gatsby, Hugo, Grav cms, może coś w ten deseń? Tak czy siak piszę treści poza cms, a tak szczerze mówiąc żaden cms nigdy mi nie był potrzebny. Równie dobrze mógł bym całość pisać w czystym HTML i też by mi to pasowało. Taki np. kursjs.pl piszę beż żadnego cms i takie rozwiązanie sprawdza się najlepiej, bo nie jestem ograniczony przez to co wymyślili autorzy.

Przejrzałem kilka z takich narzędzi. Jeckyl wydaje się fajny i prosty, ale nie chce mi się instalować Rubiego (lenistwo). Gatsby oznacza mocne użycie JS, a tego nie chcę. Grav cms - sprawdzałem i działa bardzo fajnie. Potem spróbowałem Hugo i po dosłownie kilku minutach miałem całą stronę. Bez wyszukiwarki, ale szczerze aż tak bardzo mi na tej stronie nie jest to potrzebne. Najwyżej przerzucę użytkownika na wyniki googla.

W sumie każde z tych narzędzi pewnie by po krótkim zastanowieniu pasowało. Pamiętam, że w dzieciństwie uwielbiałem komiksy o Hugo, gdzie główny bohater z jakimś miśkiem przeżywali przygody. To niech będzie i Hugo. To tylko narzędzie. I tak liczy się treść…

comments powered by Disqus
Poprzednia strona Następna strona